Wielką awanturą zakończyła się w poniedziałek próba złożenia wniosku o apostazję (wypisanie z Kościoła) przez dwójkę wrocławian. Gdy ksiądz z kościoła pod wezwaniem św. Michała Archanioła przy ul. Prusa dowiedział się, że dwójka parafian chce wypisać się z Kościoła, wezwał policję. Ta uznała, że ksiądz sam zasłużył na mandat.

Pani Paulina wspólnie z bratem udali się w poniedziałkowe popołudnie do parafii rzymskokatolickiej św. Michała Archanioła przy ul. B. Prusa 78, by złożyć wniosek o apostazję, czyli porzucenie wiary religijnej. – Nie jesteśmy osobami wierzącymi, nie podoba nam się instytucja Kościoła w Polsce. Dlatego podjęliśmy świadomą decyzję o odejściu – mówi pani Paulina. Oboje nie chcą, byśmy publikowali ich nazwiska, gdyż po poniedziałkowych wydarzeniach wolą być ostrożni. – Nie wiemy, do czego jeszcze zdolny jest ten ksiądz, więc lepiej, jeśli pozostaniemy anonimowi – tłumaczą swoją decyzję.

W ostatnich miesiącach polski episkopat wydał dekret upraszczający procedurę wystąpienia z Kościoła. Nie trzeba już mieć do tego dwóch świadków. Teraz do formalnego wystąpienia konieczne jest tylko oświadczenie woli złożone pisemnie w obecności proboszcza swojego miejsca zamieszkania. Trzeba też przynieść świadectwo chrztu, jeśli zostało się ochrzczonym w innej parafii. Ale uproszczona procedura apostazji we wrocławskiej parafii nie przebiegła tak, jak powinna. Ku zaskoczeniu rodzeństwa, po przyjściu do parafii ruszyła lawina problemów, których nikt nie mógł przewidzieć. – Proboszcz obejrzał dokumenty, stwierdził, że… go nie ma i wyszedł – podkreśla pani Paulina. – Następnie inny ksiądz poinformował nas, że proboszcz może się z nami spotkać we wtorek po południu – kontynuuje. Pan Dawid wraz z siostrą nie chcieli zgodzić się na takie traktowanie i spokojnie odpowiedzieli, że dopóki nie otrzymają podpisu potwierdzającego, że ich wniosek został przyjęty, nie opuszczą parafii. – Ksiądz stwierdził wówczas, że się awanturujemy i wezwał policję. Dodatkowo miał za złe, że nagrywam całe zajście – mówi wzburzony pan Dawid.

Pani Paulina była zszokowana zachowaniem księży. – Mąż składał taki wniosek w innym kościele i wszystko przebiegło bez problemu. Po kilku minutach wyszedł z zatwierdzonym pismem – wyjaśnia. Proboszcz z kościoła przy Prusa nie chciał z nami rozmawiać. Trzasnął drzwiami parafii tuż po opuszczeniu jej przez panią Paulinę. Dlaczego z teoretycznie prostej procedury wyniknął tak duży problem? – W moim odczuciu księża w Polsce nie znają swoich obowiązków i nie zdają sobie sprawy lub nie chcą zaakceptować, że każdy może zrezygnować z przynależności do Kościoła, a oni muszą taki wniosek przyjąć – kończy pan Dawid.
Co oznacza i czym skutkuje apostazja? Apostazja jest rozumiana jako świadome i dobrowolne porzucenie wiary i wyrzeczenie się kontaktu z Kościołem. Porzucenie religii jest jednym z praw człowieka, chronionym przez Kartę praw podstawowych. Apostata zrywa łączność z Kościołem, tracąc przy tym prawa i obowiązki wynikające z przynależności do niego. Może on jednak zawsze wrócić do Kościoła, gdyż sakrament chrztu jest nieusuwalny.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ