Kilka dni temu pisałem, że Ministerstwo Cyfryzacji pracuje nad elektroniczną wersją dowodu osobistego oraz innych dokumentów. Jeśli projekt zostanie zrealizowany, za kilka lat będziemy używać smartfonów przy potwierdzaniu tożsamości. Ten sprzęt może też zyskać na popularności podczas zakupów – to samo ministerstwo chce nas przekonać do transakcji bezgotówkowych, a uczyni to z pomocą marchewki: obniży VAT.

Pozbędziemy się portfeli: znikną tradycyjne dokumenty, zniknie gotówka i… rozpocznie się pełna inwigilacja – tak pewnie skomentuje sprawę spora część Czytelników. Ten wątek był już na AW niejednokrotnie poruszany, pamiętam, że gdy pisałem o płatnościach bezgotówkowych i likwidacji tradycyjnych pieniędzy, część osób stanowczo się temu przeciwstawiała i krytykowała takie pomysły. Tylko czy ten bunt może coś zmienić? Ewolucja jest chyba nieunikniona. Zwłaszcza, że państwo zamiesza ją wspierać. Jak?

Mowa jest np. o wprowadzaniu płatności elektronicznych do administracji publicznej. Obywatel nie będzie musiał posiadać gotówki załatwiając sprawy w urzędach, sądach czy na policji (np.płacąc mandaty). Promowanie tej formy płatności w sektorze publicznym brzmi ciekawie, ale uwagę bardziej przyciągają plany dotyczace sektora prywatnego. W odpowiednim dokumencie znajdziemy taki zapis:

„Obniżenie wybranych stawek VAT w przypadku płatności elektronicznych (redukcja o 1 p.p. dwóch stawek VAT: 23% oraz 8% przy bezgotówkowych płatnościach konsumenckich).”

A zatem będzie taniej, gdy zamiast gotówką klient zapłaci np. kartą. Może i nieznacznie, ale jednak. Do tego dojdzie obowiązek posiadania urządzenia umożliwiającego płatności bezgotówkowe czy limitowanie płatności gotówkowych. I dotyczy to nieodległej perspektywy, zmian należy się spodziewać już w przyszłym roku. Ciekawe, czy ludzie rzeczywiście zaczną rezygnować z gotówki?

 

Źródło: antyweb.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ